Rozmowa z Marcinem Kwaśnym, aktorem, producentem filmu „Wyklęty”

Co zainteresowało Cię w scenariuszu Konrada Łęckiego na tyle, że podjąłeś decyzję o wyprodukowaniu fi lmu, pomimo że wówczas – na początku roku 2014 r. - w Polsce nie było jeszcze koniunktury sprzyjającej tematyce Żołnierzy Wyklętych?

Zainteresowała mnie historia głównego bohatera, oparta na kanwie losu ostatniego z Wyklętych, czyli Józefa Franczaka - „Lalka”. Historia człowieka, który jak bohaterowie antycznej tragedii znajduje się w sytuacji bez wyjścia. Takie były losy żołnierzy podziemia niepodległościowego, którzy decydowali się na walkę, pozostając do końca wiernymi słowom przysięgi. Pozostawali w ten walce samotni, zaszczuci, ale starali się zachować godność i człowieczeństwo. Przyznaję, że ten scenariusz mocno mnie chwycił za serce. Dlatego postanowiłem, że Fundacja Między Słowami, którą powołałem do życia osiem lat temu, żeby produkować spektakle teatralne, tym razem zajmie się produkcją fi lmu. Wyłożyliśmy kilkanaście tysięcy złotych, żeby zacząć zdjęcia, a pierwszą zewnętrzną instytucją, która wsparła film była Fundacja Samorządność i Demokracja.

Więcej w CC 9

 
 
 
 

REKLAMA

 

Reklama

 

REKLAMA

REKLAMA

 

REKLAMA

REKLAMA

Z kraju i ze świata: