1 sierpnia na obrzeżach Ciechanowa doszło do jednego z najbardziej zagadkowych odkryć ostatnich lat. Para mieszkańców spacerująca z psem ulicą Płocką natrafiła przy ogrodzeniu jednej z posesji na fragment ludzkiej dłoni w stanie rozkładu. Policja natychmiast zabezpieczyła teren i rozpoczęła przeszukiwanie okolicy. Kilkaset metrów dalej, w gęstych zaroślach, funkcjonariusze odnaleźli ciało mężczyzny. Przy zwłokach nie było żadnych dokumentów, dlatego jego tożsamość pozostaje nieznana.

Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Ciechanowie, a nadzór sprawuje Prokuratura Okręgowa w Płocku. Jak przekazał rzecznik, Bartosz Maliszewski, w ustaleniu kim był zmarły mają pomóc badania genetyczne. Powołano biegłego, a materiał porównawczy pobrano od rodziny wytypowanej na podstawie oględzin telefonu i notatnika znalezionych przy szczątkach oraz wstępnych ustaleń operacyjnych policji. Wyniki DNA powinny być znane w ciągu miesiąca.
Dotychczasowe ustalenia nie wskazują, aby do śmierci mężczyzny przyczyniły się osoby trzecie. Sekcja zwłok nie wykazała obrażeń, a prokuratura podkreśla, że wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek. Fragment dłoni znaleziony wcześniej również nie został oddzielony mechanicznie — najprawdopodobniej oderwały go zwierzęta.
Śledczy zwracają uwagę, że ciało znajdowało się w mało uczęszczanym rejonie miasta. Odzież znaleziona przy szczątkach sugeruje, że zgon mógł nastąpić zimą, co tłumaczyłoby zaawansowany stan rozkładu i fakt, że zwłoki przez wiele miesięcy pozostawały niezauważone.
Sprawa wciąż pozostaje zagadką, ale śledczy są coraz bliżej ustalenia, kim był mężczyzna znaleziony przy Płockiej. Wyniki badań genetycznych mogą okazać się przełomem w tej tajemniczej historii.
fot. policja.pl







