Zmarła Alicja „Bibi” Klenczon – żona, towarzyszka życia i najwierniejsza strażniczka pamięci Krzysztofa Klenczona, jednego z najważniejszych twórców polskiej muzyki rozrywkowej. Przez dziesięciolecia dbała o to, by dorobek artystyczny lidera Trzech Koron i współtwórcy Czerwonych Gitar nie został zapomniany.

Alicja i Krzysztof Klenczon pobrali się w 1967 roku. Pięć lat później, w 1972 roku, wyjechali z Polski. Jak wspominała po latach, decyzja była konsekwencją zmęczenia realiami PRL: „Mieliśmy dosyć komunizmu. Pamiętam, że kiedy przypłynęliśmy ‘Batorym’, część ludzi myślała, że uciekamy. Byliśmy oboje wychowywani w duchu patriotycznym. Ojciec Krzysztofa, były oficer AK, do 1956 r. ukrywał się pod zmienionym nazwiskiem. Zawsze chcieliśmy wrócić.”
Na emigracji przyszły na świat ich dwie córki – Caroline i Jaqueline‑Natalie. Po tragicznej śmierci Krzysztofa Klenczona to właśnie pani Alicja przejęła na siebie ciężar pielęgnowania pamięci o jego twórczości. Uczestniczyła w wydarzeniach poświęconych muzyce męża, wspierała inicjatywy fanów i lokalnych społeczności, a swoje wspomnienia opisała w książce „Krzysztof Klenczon. Historia jednej znajomości”.
W lutym 2019 roku Alicja „Bibi” Klenczon odwiedziła Ciechanów, uczestnicząc w retrospektywie Festiwalu Filmowego NNW. Spotkanie było ważnym momentem dla lokalnych miłośników twórczości Klenczona – pani Alicja dzieliła się wspomnieniami, opowiadała o życiu artysty i o tym, jak przez lata starała się ocalić jego historię od zapomnienia.
Odeszła osoba, która przez całe życie była nie tylko żoną wybitnego muzyka, lecz także jego muzą, opiekunką pamięci i ambasadorką jego twórczości. Jej odejście zamyka ważny rozdział historii polskiej muzyki.



















